SPOŁECZNOŚĆ
Menu
Kiedy nasza ekipa z Bielska Białej namawiała mnie, żeby jechać na tą imprezę z wioską byłem nastawiony optymistycznie. Po baaaaardzo chaotycznych ustaleniach z organizatorem, byłem bliski pójścia w ślad Wiedźmińskiego Kasztelu i odwołania naszego wyjazdu – nie ustalone mieliśmy noclegi, zwroty, kwestie pilnowania wioski. No nic z konkretów, ale Yankes i Jakar skutecznie mnie przekonali, żeby dać imprezie szansę. Krótko przed samym wydarzeniem walnęło w nie żałoba narodowa spowodowana śmiercią papieża i w efekcie czego z dwudniowej imprezy zrobiła się jednodniowa, ale nie została odwołana. Nie chcąc zmieniać planów przyjechaliśmy w piątek i w sobotę rano, udaliśmy się w góry, w pełnych pancerzach, chcąc zrobić sobie klimatyczną sesję zdjęciową oraz filmiki – a te wyszły naprawdę super! Po sesji pojechaliśmy na teren imprezy, która co prawda nie mogła się jeszcze rozpocząć, przez trwającą żałobę, ale organizatorzy słusznie zwrócili uwagę, że rozstawianie sprzętu i wiosek imprezą samą w sobie nie jest, tak więc druga część soboty zeszła na rozstawianiu wioski i nowych skrzyń obozowych (swoją drogą bardzo opornych w składaniu). Wieczorem odbyła się wielka biesiada dla wszystkich grup tworzących Wojowników Światów – kogo tam nie było – hobbici, czarodzieje, krasnoludy, elfy, Gondorczycy, amerykańscy żołnierze, brytyjscy żołnierze, rycerze, wojowie Bolesława Chrobrego, arabscy kupcy, XVII-wieczni muszkieterzy i oczywiście M’Y – wojownicy z dzikiej Mandalory.
Następnego dnia, lekko “zmęczeni” tym świętowaniem, wskoczyliśmy w zbroję i wzięliśmy się do roboty. Sam event przyciągnął masę ludzi – w większości nie fanów szeroko rozumianej fantastyki, ale rodziny z dziećmi, które były żywo zainteresowane tym co prezentowały poszczególne stoiska. Kulminacyjnym punktem imprezy był przemarsz wszystkich grup oraz koronacja Bolesława Chrobrego – co było związana z tysiącleciem tego wydarzenia. Dla nas ważnym wydarzeniem był zasłużony i z dawna wyczekiwany awans na Mando’ade dla Buir Sola.
Podsumowując – impreza naprawdę przyjemna, z fajnym klimatem i super ludźmi. Organizator może i jest trochę chaotyczny, ale jak to ująłem po konwencie – “Wolę organizatorów chaotycznych, którzy jedna robią wszystko to co obiecali, niż rzekomo uporządkowanych, którzy finalnie robią max 50% tego co obiecali”. Tak więc myślę, że za rok na Wojownikach Światów nie może zabraknąć Mandalorian!