Skiercon 2024

Tegoroczny Skiercon był dla nas dużym wyzwaniem. Nie tylko pojechaliśmy z naszą wioską czyli kantyną, kręgiem bitewnym i strzelnicą nerfową, ale również bardzo solidnym pakietem organizacji, dodatkowo wraz z Elvisem i Marikiem Vao ogarnęliśmy przywrócony dzięki nam Blok Star Wars. Warto dodać, że nie jechaliśmy sami, ale ponownie z Wiedźmińskim Kasztelem, dodatkowo dołączyła do nas grupa klonów z Wielkiej Armii Republiki – tak więc – dużo nowych.  

 

Sam Skiercon okazał się jak zawsze przyjemnym i ciekawym konwentem – chociaż dla mnie mocno zajętym, bo zgłosiłem aż 11h prelekcji i wszystkie zostały przyjęte, przez co spędziłem w zbroi i wiosce dużo mniej czasu niż chciałem. Przyjemnym doświadczeniem było dla mnie prowadzenie prelekcji nie tylko gwiezdno wojennych ale również historycznych. Tym razem poza nocowaniem w namiocie, część z nas spała na sleepie, mi jednak wypadło spanie i pilnowanie namiotu, co w sumie sobie cenię bardziej niż spanie na zatłoczonym sleepie.  

 

Zarówno nasza wioska jak i blok Star Wars przyciągnęły sporą uwagę uczestników konwentu, tak więc myślę, że swoją robotę wykonaliśmy bardzo dobrze. Warto odnotować, że awanse na Mando’ade otrzymały kolejne dwie osoby czyli Shogun i Aksymand. 

 

Jedyne do czego muszę się przyczepić to nieumiejętność radzenia sobie z problematycznymi osobami na konwencie. Wielokrotnie widziałem wręcz wybuchy agresji do konwentowiczów i młodszych wolontariuszy, którzy palili zbyt blisko budynku, ale kiedy jakiś pijak wbił wiedźminom na stoisko, to “lotny patrol” nie potrafił sobie z nim poradzić, podobnie jak z gościem, który zwyzywał Natt i ewidentnie pod wpływem nie chciał opuścić terenu Skierconu. 

 

Podsumowując – pomimo paru nieprzyjemnych incydentów – kolejny Skiercon, kolejna integracja, kolejna zabawa, kolejna świetnie wykonana robota M’Y – oby tak dalej.