Kapitularz 2024

Kapitularz jest konwentem, który zwykle zamyka nasz sezon konwentowy z wioską i tak też było w tym roku. Podobnie jak przy DF-ach, Skierconie i Pyrkonie udaliśmy się na niego z Wiedźmińskim Kasztelem, a nasze wioski stanęły obok siebie po sąsiedzku w strefie plenerowej.  

 

Jak zawsze muszę pochwalić Kapitularz za bardzo umiejętne stworzenie konwentu mającego zarówno rozbudowaną strefę plenerową (z roku na rok coraz większą) jak i klasyczną ofertę konwentową w postaci warsztatów, prelekcji i konkursów. Warto też ponownie pochwalić naszego ulubionego fandomowego dziadka – czyli Amdira z Łódzkiego Fanklubu Star Wars, który jak co roku zorganizował przedniego aftera w pubie Goblin, który tym razem jednak ledwo nas pomieścił, bo była nas naprawdę spora gromada – z roku na rok coraz większa.  

 

W tym roku na Kapitularzu miałem przyjemność prowadzić nie tylko prelekcje o tematyce gwiezdno wojennej, ale podobnie jak na Skierconie również historycznej, co okazało się sporym sukcesem. Podobnie jak na poprzednich konwentach i na tym mieliśmy okazję kontynuować tradycję zaczętą na Kapitularzu w 2022 czyli awanse na żywo – nowo awansowanym na Mando’ade został Lukis. 

 

Co do organizacji Kapitularza mimo nowej koordynatorki wiosek – osoby ewidentnie nowej i przesadnie przejętej swoimi obowiązkami – organizacja pozostała na dobrym poziomie. Jedyne do czego muszę się przyczepić to nieumiejętność radzenia sobie z niektórymi sytuacjami problematycznymi – pierwszą była dziewczyna, znana nam już z DF-ów i niestety charakteryzująca się smrodem żula marynowanego w denaturacie, która skutecznie płoszyła ludzi wokół i samą swoją obecnością utrudniała prowadzenie prelekcji, długo zajęło organizatorom wyrzucenie jej z sali prelekcyjnej. Drugą taką sytuacją było wyproszenie, przeze mnie z wioski – stanowcze, ale nie wulgarne – gościa, który ma bana na niektóre konwenty i dość kiepską reputację w fandomie a za co? A za to, że pcha się z łapami do nieletnich cosplayerek – co zresztą zaliczył już pierwszego dnia na Kapitularzu. Po wyrzuceniu go z wioski, zostałem skarcony przez organizatorów, że nie wolno mi “profilaktycznie” wyrzucać ludzi z wioski… no cóż, może i nie, ale wolę wywalić kogoś profilaktycznie niż narażać naszych młodszych fanów na nieprzyjemności.  

 

Pomijając te incydenty Kapitularz był naprawdę zacnym konwentem – jak zawsze zresztą – na którym Manda’Yaim obowiązkowo musi wrócić w następnym roku.