Falkon 2024

Po tegorocznym Falkonie w pełni zacząłem rozumieć dlaczego konwenty w Lublinie mają ostatnimi czasy tak kiepską opinię. Tegoroczny Falkon jest i tak zaledwie cieniem starych Falkonów, a podział ekipy organizującej dawne Falkon, na 4 różne eventy na pewno nie ułatwia roboty. 

 

Falkon praktycznie od razu po konwencie dostał miano najgorszego konwentu roku, a nawet dziesięciolecia czy dwudziestolecia! Tak więc mocne słowa – czy prawdziwe? No cóż, faktem jest, że organizacyjnie było tragicznie – źle skoordynowani i niedoszkoleni wolontariusze, przesuwanie godzin prelekcji na ostatnią chwilę bez informowania o tym prowadzących, totalny brak profesjonalizmu przy spotkaniach z autorami, chaotycznie zorganizowany konkurs cosplay, przyjęcie zdecydowanie zbyt dużej ilości osób na konwencie, brak jakiejkolwiek kontroli nad tłumem w efekcie czego po i tak zatłoczonych korytarzach potrafili śmigać ludzie na rolkach albo wchodzić ze zwierzętami. Ogólnie można by wymieniać długo. Myślę że słuszny gniew konwentowiczów byłby mniejszy gdyby nie bucowate odpowiedzi organizatorów, którzy bardzo długo nie potrafili przeprosić i przyznać się do błędów, zamiast tego ironizowali, nazywali konwentowiczów roszczeniowymi i marudnymi. Tak więc póki co Falkon przebija u mnie Copernicon 2023 jeśli chodzi o miano najgorzej zorganizowanego konwentu. 

 

Co do naszego manda’yaimowego udziału w Falkonie to był on ogromny jeśli weźmiemy pod uwagę, że było nas zaledwie 7 osób, ale to właśnie my robiliśmy prawie cały blok Star Wars (nie licząc dwóch prelekcji osób z legionów). Więc naprawdę dobra robota. Mieliśmy to szczęście i poza nie informowaniem nas o przesunięciach godzin prelekcji, większość problemów Falkonu nad bezpośrednio nie dotknęła, dzięki czemu mogliśmy miło spędzić czas – głównie w swoim gronie, a to finalnie jest chyba najważniejsze.