SPOŁECZNOŚĆ
Menu
Dużo osób namawiało mnie do jechania na Copernicon, mówiąc, że to po Pyrkonie drugi największy konwent/festiwal fantastyki w Polsce, a że zebrała się nas pokaźna grupa chętnych to zgłosiliśmy wioskę i się zaczęło…
Ogólnie Copernicon organizacyjnie okazał się najgorszym konwentem na jakim do tej pory byłem. Tu wypada opisać istny cyrk jaki mieliśmy z koordynatorką zajmującą się wioskami – która najpierw informowała nas, że wioskę mamy na starówce i będzie w nocy pilnowana przez ochronę, później, że wioska będzie gdzie indziej i pilnowana przez wolontariuszy, później, że sami mamy sobie ją pilnować w nocy, później, że jednak wolontariusze będą jej pilnować – finalnie nie pilnował jej nikt, na szczęście nie mając już do organizatorów zaufania wszystko poza naszym namiotem pakowaliśmy w busa i chowaliśmy u Merr-Sonna. Dodatkowo po przyjeździe okazało się, że przed naszą wioską będzie stał… wyborczy baner i to takich sporych rozmiarów, który mocno samą wioskę zasłaniał. Sama organizacja punktów programu też pozostawiała wiele do życzenia – przykładem niech będzie organizowanie dwóch różnych konkursów o Star Wars… w tej samej godzinie czy w ogóle organizowanie konkursów w ostatnich godzinach trwania konwentu – co jak wiadomo mocno utrudnia wydanie wygrywanej na konkursach waluty konwentowej. Kompletnie nie rozumiem, czemu ludzie tak podniecają się tym rozrzuceniem Coperniconu po mieście – ani to fajne ani to wygodne. Przejście w zbroi przez starówkę to mordęga, ludzie albo złośliwie komentują stroje albo chcą robić zdjęcia – co jest oczywiście miłe, ale spróbujcie przejść kilkaset metrów zaczepiani co kilka metrów o zdjęcie. Mimo wszystko jednak, wioska robiła swoja robotę przyciągając masę ludzi – podobnie jak nasze prelekcje i konkursy. Na Coperniconie wpadły kolejne awanse na mando’ade – dla Kehela, Jo i Zukku.
Podsumowując – Copernicon raczej nigdy nie będzie należał do moich ulubionych konwentów, a jeśli organizacja się tam nie poprawi to bardzo średnio widzę przyszły udział naszej wioski na Coperniconie.