SPOŁECZNOŚĆ
Menu
Skiercon nie jest nową imprezą dla Manda’Yaim, ale forma w jakiej pojawiliśmy się na tegorocznym Skierconie, była dla konwentu nowa. Pojechaliśmy nie tylko w dużo większej ekipie niż w latach poprzednich, ale do tego w pełni opancerzonej i pełnej nowych – po-pyrkonowych – rekrutów. Poza samym łażeniem w zbrojach, zorganizowaliśmy nerfową strzelnicę, warsztaty i turniej w pazaaka oraz prelekcje. Pochwały ze strony organizatorów i kolejna fala nowych rekrutów pokazują, że chyba wykonaliśmy swoją robotę dobrze.
Z moich osobistych odczuć to Skiercon spodobał mi się dużo bardziej niż Pyrkon – mniejszy, cichszy i spokojniejszy pozwalał na większą integrację, no i mogłem sobie pozwiedzać cały konwent. Moja nowa zbroja, mimo, że dalej kiepska, prezentowała się dużo lepiej od tej z Pyrkonu, dzięki czemu czułem się w niej swobodniej. Na Skierconie również miałem okazję przeprowadzić swoją pierwszą w życiu prelekcję i myślę, że wyszła całkiem zacnie, mimo, że zdecydowanie pomyliłem się, zakładając, że potrwa 2h – na szczęście trochę improwizacji i wsparcie nieocenionych vode uratowało sytuację.
Podsumowując – Skiercon w swojej szkolnej lokalizacji, mimo, że bardzo na uboczu Skierniewic okazał się dużo spokojniejszym i przyjemniejszym konwentem, dzięki czemu można było fajnie zintegrować starszą i nowszą część Manda’Yaim. Działając siłą rozpędu po Pyrkonie dalej pniemy się w górę, ogarniając nowe atrakcje, nowe pancerze i łapiąc nowych rekrutów. Tak więc z każdym kolejnym konwentem widzę naszą przyszłość w coraz jaśniejszych barwach.
Po raz pierwszy miałem w tym roku okazję odwiedzić niewielki konwent, którego kolejne edycje od kilku już lat są organizowane w Skierniewicach. Słyszałem wiele pochlebnych opinii o tym wydarzeniu, dlatego – mimo iż nie jestem zagorzałym fanem takich drobnych, lokalnych imprez – nie trzeba mnie było długo namawiać na odwiedzenie Skierconu.
Całość odbyła się w budynku Zespołu Szkół nr 3 – dało się więc odczuć klimat bardzo tradycyjnego konwentu. Program był bogaty w rozmaite prelekcje, pokazy gier i spotkania z autorami – każdy fan szeroko pojętej fantastyki spokojnie znalazłby tu coś dla siebie. Ja jednak potraktowałem Skiercon głównie jako okazję do spotkania ze znajomymi. Tym bardziej, że Manda’Yaim stawiło się, jak na tak lokalną akcję, wyjątkowo licznie.
Jeśli coś zawiodło, to była to z pewnością pogoda. Przez cały weekend, niemalże bezustannie, padał deszcz. Strzelnica – jedyna stała atrakcja za którą odpowiadaliśmy, a która miała znajdować się pod gołym niebem, praktycznie nie funkcjonowała. Nie pozostało nam wiele więcej jak tylko socjalizować się z pozostałymi uczestnikami Skierconu. I to wyszło nam całkiem nieźle! Dość powiedzieć, że właśnie po tej imprezie pojawiła się największa w tym roku grupa zainteresowanych dołączeniem do nas rekrutów. Z pewnością pomogła w tym obszerna prezentacja organizacji przeprowadzona przez nas w ramach bloku Star Wars (a zapewne także odtańczenie Macareny przez oddział uzbrojonych Mandalorian).
Podsumowując – wrażenia po Skierconie mam jak najbardziej pozytywne. Nie jestem tylko pewien, czy bardziej odpowiadają za to organizatorzy i program, czy to doborowe towarzystwo. Niby wiadomo, że dobry konwent tworzą głównie ludzie, z którymi go spędzamy… Chyba nie mam wyboru – muszę odwiedzić kolejną edycję, żeby to jeszcze raz sprawdzić!
Drugi konwent, na jakim byłem w tym roku to Skiercon. Przyjechałem w piątek późnym wieczorem jakoś po 20 i nie było już sensu przebierać się na pół godziny.
W sobotę troopowałem od 10 do samego końca. Od 11 mieliśmy warsztaty Pazaaka, które kończąc się o 14 rozpoczynały turniej, w którym brało udział 17 osób. Muszę przyznać, że jedzenie tam mieli bardzo dobre. Wieczorem poszliśmy do sklepu nieopodal, chodciaż lało jakby się weszło pod prysznic.
W niedzielę było podobnie jak na Pyrkonie – od 10 trooping, po południu pakowanie i powrót do domu.
Muszę przyznać, że oba konwenty na których byłem, były świetne i bardzo dobrze się na nich bawiłem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się znowu na nie pojechać oraz inne konwenty.
Skiercon 2022 był moim pierwszym oficjalnym konwentem w Manda ‘Yaim.
Konwent zaczął się 26 lipca. Jako że nasza kochana kolej jeździ jak jedzi to na miejsce dotarłem z 3 godzinnym opóźnieniem i spóźniłem więc nie zdążyłem na piątkowe atrakcje. Ale po spotkaniu z Kiryłem i Milo którzy zapewnili mnie że nic mnie nie minęlo humor mi się poprawił tym bardziej że poszliśmy potem na integrację z fanami Star Wars.
Sobotę zaczęliśmy od montażu namiotu na strzelnicę i trzymaliśmy że przyda bo pogoda zaczęła się psóć. Po wskoczeniu w zbroję poszliśmy robić instruktarz z gry w pazzaka w tym czasie dojechało wparcie w postaci Mandalora marki, Dhadral, Juku, Iny i Kuela. Po instruktarzu przyszła pora na tyrniej w tym czasie zaczeło padać i zastanawialiśmy się czy nasza strzelnica wypali. Na szczęście znaleźliśmy okienko gdzie nie padało i udało nam się otworzyć strzelnicę. Przyciągneliśmy tym sporo dzieciaków zwłaszcza jak z Kiryłem staneliśmy jako cele. Gdy padało pochodziliśmy w zbrojach po konwencie a w przerwach od deszczu porobiliśmy zdjęcia. Po południu zatańczyliśmy makarenę na korytarzu przy czym się tak dobrze bawiliśmy że musieliśmy to powtórzyć kolejnego dnia. Wieczorem poszliśmy na kolejną integrację podczas której znów zaczeło padać.
W niedzielę po wskoczeniu w zbroję poszliśmy grać w pazzaka, a potem nasz Mandalor miał prelekcję o historii Mando i naszej organizacji na której pojawiło się sporo osób. Po prelekcji pierwszy raz zagrałem w artemisa a potem zaczeliśmy się zwijać.