Mistrzostwa w walce na miecze świetlne 2022

Mistrzostwa w Walce na Miecze Świetlne to (na chwilę obecną) niewielkie wydarzenie organizowane przez akademię Saber Arts. W tym roku odbyło się po raz pierwszy w Warszawie, a Manda’Yaim zostało poproszone o patronat medialny – nie omieszkałem więc pojawić się na miejscu. Wykorzystałem tę okazję, by przetestować swój pancerz po latach przerwy i ostatnich modyfikacjach. Była to zatem w moim wykonaniu pierwszy od siedmiu lat trooping!

Samo wydarzenie trwało raptem kilka godzin i poza samymi zmaganiami uczestników dodatkowych atrakcji nie przygotowano. Lokalizacja również nie należała do najbardziej prestiżowych. Zaś nawet najlepiej przeprowadzone choreografie walk mogą się szybko znudzić, jeśli nie jest się uczestnikiem mistrzostw. Mimo to na akcji bawiłem się dobrze – dla mnie była to okazja, by spotkać się i porozmawiać z innymi fanami SW. Zarówno ze starymi znajomymi, jak i zupełnie nowymi osobami – czy to z naszej organizacji, czy spoza niej. Test zbroi również przebiegł pomyślnie – była gotowa na nadchodzący sezon konwentowy!

Podsumowując – choć osobiste wrażenia mam pozytywne, samej organizacji Mistrzostw w przyszłości zamierzam się przyglądać z nadzieją, że wydarzenie w swojej formie będzie się rozwijać. Ma bowiem potencjał, by przyciągnąć wielu ludzi i zmienić się z nieco zamkniętej, mocno lokalnej imprezy w ważny punkt na ‘eventowej’ mapie fana Gwiezdnej Sagi.

Mistrzostwa Polski w walce na miecze świetlne może nie są imprezą na której spodziewalibyście się Mandalorian, ale było to pierwsze oficjalne wyjście Manda’Yaim po pandemii. Na samo wydarzenie zaprosiła nas Akademia SaberArts, abyśmy w zbrojach asystowali całej imprezie. Oprócz nas zaproszono również przedstawicieli Polish Clone Troopers. Nasza mała – bo zaledwie 4-osobowa reprezentacja – bawiła się… średnio. Samo wydarzenie było strasznie rozdmuchane i przehajpowane. Mistrzostwa podzielone były na dwie części – pierwsza poświęcona pojedynkom na punkty, a druga poświęcona choreografii.

Co do pierwszej była ona potwornie nudna. Walki były przerywane po zaledwie jednym ciosie i przypominały dużo bardziej szermierkę olimpijską niż klasyczne walki na miecze świetlne. Może dla samych uczestników Akademii SaberArts obeznanych z wymogami i stylami Akademii było to interesujące to jednak dla postronnego obserwatora już zdecydowanie nie. Dlatego, więcej czasu spędziliśmy na zewnątrz robiąc sobie zdjęcia i obserwując z rozbawieniem Kuela, kroczącego jak paw w swojej zbroi, której nie wkładał od lat.

Druga część mistrzostw czyli pokazy choreografii były już dużo przyjemniejsze dla oka, bo faktycznie można było zobaczyć coś co wyglądało jak walki z Gwiezdnych Wojen. Niestety tutaj efekt psuło jury, złożone z osób, które chyba najwyraźniej nie oglądały Gwiezdnych Wojen, ponieważ ewidentnie nie rozpoznawali kultowych postaci i walk z filmów, a swoim stylem komentarzy i uwag przypominali jury z Tańca z Gwiazdami, tudzież innych programów tego typu.

Podsumowując sama impreza była beznadziejna i nudna jak obieranie ziemniaków dla kompanii wojska, niemniej spotkanie z vode – zarówno stosunkowo nowymi rekrutami jak Ina czy manda’yaimową geriatrią w postaci Gajowego i Kuela w 200% rekompensowało imprezę.