15-lecie Manda`Yaim 2022

No i stało się – Manda’Yaim ma już 15 lat. Z racji, że rocznice z “5” na koniec to prawie jak te z “0” to postanowiliśmy zrobić urodziny Manda’Yaim na żywo w Warszawie. Czemu w Warszawie? A no tak wyszło, że jest nas w stolicy teraz najwięcej. Dzięki pracy Kiryła i Juku udało się znaleźć odpowiedni lokal na świętowanie, które poprzedziliśmy sesją zdjęciową w pełnych zbrojach, na Barbakanie Warszawskim, a także niewielkim marszem Mandalorian przez Stare Miasto i Nowy Świat – czym wzbudziliśmy zrozumiałe zainteresowanie. Oprócz osób z Manda’Yaim, zaprosiliśmy kilku znajomych z Łódzkiego Fanklubu Star Wars oraz Brotherhood of the Sith. Na urodzinach wpadły kolejne awanse na żywo – dla Liyu i Elvisa na Mando’ade oraz dla Kiryła jako nowego członka Kedinu, więc tradycja awansów na żywo, w zbrojach i z przysięgą i przemową zaczyna się przyjmować. Dla tych dla których za mało było wrażeń na mieście, był jeszcze after u mnie, tak więc było wesoło, było głośno i było radośnie. Ja bawiłem się cudownie, nasza społeczność z każdym takim wydarzeniem staje się dla mnie czymś więcej niż hobby czy pasją – staje się drugą rodziną.

Cóż jeszcze można rzec na koniec? Raz jeszcze – briikase gote’tuur Manda’Yaim!

Cóż to było za wydarzenie! Oczywiście prywatne, organizowane w naszym ciasnym gronie, choć i ci spoza Manda’Yaim również się stawili, czy to w strojach, czy w cywilu. My sami mieliśmy kilka głównych założeń – przejść się po warszawskiej starówce w zbrojach, porobić zdjęcia, zjeść coś, napić się za te 15 lat. Wszystkie plany zostały rychło spełnione.

Spotkaliśmy się pod kolumną Zygmunta i stosunkowo liczną grupą przeszliśmy się po Warszawie. Był to mini-event dosyć ważny dla mnie, bowiem wcześniej, przez ponad miesiąc pracowałem nad swoją zbroją postaci przeze mnie wymyślonej, A’rrena Garrana. Sam także ją przetestowałem w boju i nie ukrywam, nie obyło się bez strat. Nakolanniki miałem raz klejone, butom (dosyć już leciwym) poodchodziły podeszwy… Cała reszta zaś przeszła test celująco, włącznie z hełmem, w którym niestety widzę nieco mniej niż inni, zapewne przez lustrzany, czerwony wizjer, lecz czego się nie zrobi by pięknie wyglądać, prawda?

Ludzie robili sobie z nami zdjęcia, my sami porobiliśmy pamiątkowe fotki, które do dziś zdobią nasze media społecznościowe. Każdy coś od siebie wprowadził do tej wspaniałej atmosfery, nawet jeśli nie mógł pozostać do końca.

Ważnym jest też to wydarzenie dla mnie o tyle, że awansowałem. W Manda’Yaim już wtedy byłem od blisko trzech miesięcy i wraz z Liyu przeszliśmy na wyższą rangę, Mando’Ade. Później i tak bawiliśmy się równie świetnie u naszego Mandalora, lecz pozwólcie, że tę kwestię pozostawię dla tych co urodziny i ich after przeżyli…

W sobotę 29 października w Warszawie odbyły się urodziny naszej Kochanej organizacji. Po przyjechaniu do stolicy pojechałem do Marika gdzie przebrałem się w zbroję. I dołączyli do nas Liyu, Elwis Amdir. Gdy wszyscy byliśmy gotowi ruszyliśmy na spotkanie się z resztą Vode i innymi osobami które przyszły na nasze urodziny.

W mieście spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem ludzi, wiele osób podchodziło i robiło sobie z nami zdjęcia lub robiło nam zdjęcia z daleka. Znaleźliśmy też czas by porobić sobie zdjęcia naszych chełmów i członków. Po głównej części troopowania poszliśmy do maka coś zjeść i tu nasze zbroje zrobiły duże wrażenie na ludziach. Następnie poszliśmy już na jedzeni do Rakiety gdzie mieliśmy zamówione miejsca na imprezkę. Jako że zjawilo się sporo osób to miałem okazję poznac kilka nowych twarzy i spędzic czas w wpaniałym towarzystwie. Po wyjściu z rakiety odbyła się jeszcze uroczysta promocja na Mando’Ade Liyu i Elwisa a nasze gromkie OYA!!! Zwróciło uwagę sporej częci ludzi imprezujących w okolicy. Następnie ze sporą częścią Vode udaliśmy się do Marika na After part gdzie bawiliśmy się do późnych godzin nocnych.