SPOŁECZNOŚĆ
Menu
Okiem Manda`yaim #26
Kolejne „Okiem Manda’Yaim” w formie sylwetki jednego ze sławnych Mandalorian i naszych opinii o nim. W tym miesiącu tematem był tajemniczy bohater komiksowej serii Dziedzictwo – Hondo Karr. W przyszłym miesiącu kolejna sylwetka, tym razem Mandalorianki. Tymczasem życzymy miłej lektury.
hashhana: Nie jestem jakoś szczególnie zainteresowana postaciami z serii Dziedzictwa, która tak daleko wybiegła w przyszłość. Dlatego też Hondo Karr, choć Mandalorianin, zapadł mi w pamięć dzięki komiksowi („Nowy”), w którym jego mandaloriańska przynależność nawet nie była niczym pewnym. I może właśnie dlatego najbardziej podobał mi się ten komiks ze wszystkich o Hondo Karrze? Bo wtedy był „tylko” tajemniczym milczkiem, który choć nie wiele mówił, miał w sobie coś niebezpiecznego. A potem kolejne komiksy rzuciły światło na jego przeszłość i rodzinę i jakoś tak zwyczajnie mnie nie obeszły.
Kuel: Seria komiksów spod znaku Dziedzictwa zaczęła ukazywać się w Polsce mniej więcej w okresie, gdy rozpoczynałem swoją przygodę z Mandalorianami. Źródło chronologicznie dziejące się 125 lat po filmach wydawało się atrakcyjne i zastanawiałem się wówczas, co takiego dzieje się na Mandalorze. Czy po wydarzeniach z końcówki książkowego Dziedzictwa jest w ogóle jakaś przyszłość dla tego ludu? Okazało się, że tak. W krótkim komiksie ‘’Nowy’’ o życiu szturmowców pojawił się Hondo Karr. Choć był on Mandalorianinem tylko nominalnie, można się było spodziewać, że ma za sobą pewną historię. Tą ukazano w pojedynczym i równie krótkim komiksie ‘’Koniec Łotra’’, gdzie pojawiło się więcej wojowników w nowych, ale wciąż rozpoznawalnych zbrojach, przedstawiono też Tes Vevec, partnerkę Karra. Tak więc Hondo był dla mnie swoistym zwiastunem przyszłości, która jednak ostatecznie nie nadeszła, gdyż seria skończyła się, a teraz skończył się również tamten kanon. Jednak najbardziej znanego Mandalorianina ery Dziedzictwa nadal wspominam miło.
Yuri: Hondo jest w sumie dość tajemniczą i niestety zawieszoną postacią – bowiem o ile część tajemniczości jaką zbudowano w Noobie została rozwiana w Rogue’s End, to jego ostatnie pojawienie się jest bardzo otwarte i chętnie zobaczyłbym co będzie dalej. Ale o ile można mieć jakąś baardzo naiwną nadzieję, że łowy czy komandosi republiki zostaną włączeni w nowy kanon i kontynuowani, to odnośnie czasów komiksowego dziedzictwa (książkowego zresztą też) nie można mieć nawet tyle. Więc o postaci nie dowiemy się już nic nowego.
Tym co zapamiętałem z postaci Hondo oprócz bardzo Mando postawy „robić co należy” to jego umiejętność dostosowywania się – stawianie wyżej idei przeżycia niż idei „nigdy nie zdejmę swej mandaloriańskiej zbroi!”. No i skoro o niej już mowa, to miał baaardzo ładną (po przemalowaniu) zbroję.